Wielki Czwartek

Czcigodni kapłani,

W tym pięknym dniu życzymy Wam dużo wytrwałości w wykonywanej posłudze,
Cierpliwości i umiejętności zachowania spokoju w chwilach słabości,
Dobrego serca, które swoim ciepłem pokrzepia dusze potrzebujących
Oraz dużo pięknych słów, które trafnie zostaną odebrane przez wszystkich wiernych.
Niech Bóg błogosławi każdego dnia.

Szczęść Boże!

4 Drohiczyńska Nocna Droga Krzyżowa

W ubiegłym roku papież Franciszek napisał adhortację Amoris Iaetitia o miłości w rodzinie, w której poprosił aby głosić w naszych czasach ewangelię rodziny. W jednym z rozdziałów przytoczył „Hymn o miłości” św. Pawła, który podaje 15 cech miłości. Hasło tegorocznej Nocnej Drogi Krzyżowej brzmi „Do końca ich umiłował”. Jesteśmy zaproszeni aby w każdej stacji Drogi Krzyżowej rozpoznać którąś z cech miłości i nad nią się pochylić.

W tym roku na brańską Drogę Krzyżową udało się 8 osób z naszej parafii. Rozpoczęła się ona mszą św. o godz. 21:00 w kościele w Brańsku. Po mszy wyruszaliśmy w grupach 10-osobowych na trasę Drogi Krzyżowej. Przy każdej z 14 stacji czytane były rozważania, nad którymi rozmyślaliśmy idąc w ciszy do kolejnej stacji. Trasa prowadziła polnymi drogami z dala od zgiełku miast i samochodów, co pozwoliło w pełni skupić się nad tym, co chce do nas powiedzieć Chrystus. Jedna ze stacji zlokalizowana była przy nowo wyświęconej pustelni w Poletyłach. Około godziny 2:30, po przejściu ok. 18 km, nasza grupa dotarła do 14. stacji zlokalizowanej przy kościele w Topczewie. Intencje niesione podczas Drogi Krzyżowej złożyliśmy Chrystusowi wystawionemu w Przenajświętszym Sakramencie.

Dziękujemy organizatorom – wolontariuszom SNE Drohiczyn, ks. Robertowi Grzybowskiemu. Dziękujemy również współuczestnikom 4 Nocnej Drogi Krzyżowej dla mężczyzn. DO ZOBACZENIA ZA ROK!

Pielgrzymka Maturzystów do Częstochowy

Tegoroczne modlitewne spotkanie  młodzieży diecezji drohiczyńskiej przystępującej do egzaminów maturalnych miało miejsce z 2 na 3 marca na Jasnej Górze i przebiegało pod hasłem: „Idźcie i głoście”. Uczniowie Zespołu Szkół Centrum Kształcenia Rolniczego K. Kluka rozpoczęli swoje pielgrzymowanie od wyjazdu do Krakowa, gdzie odwiedzili katedrę na Wawelu i oddali hołd wielkim Polakom, których prochy złożone są w podziemiach tej świątyni. Następnie zwiedzali  Kraków. Kolejnym etapem pielgrzymki był wyjazd do Częstochowy.

    Spotkanie na Jasnej Górze, na które przybyło ponad tysiąc uczniów ze wszystkich zakątków diecezji drohiczyńskiej pod opieką katechetów, nauczycieli i dyrektorów szkół, rozpoczęło się konferencją „Idźcie i głoście”. Kolejnym punktem pielgrzymki było nabożeństwo Drogi Krzyżowej na wałach jasnogórskich.  O godz. 20.30 młodzież wraz z opiekunami zebrała się w Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej, gdzie wszyscy uczestniczyli w Apelu Jasnogórskim. Następnie rozpoczęło się czuwanie, które trwało do rozpoczęcia Eucharystii o godz. 23.30. Punktem kulminacyjnym Diecezjalnej Pielgrzymki Maturzystów na Jasną Górę była Msza św., której przewodniczył i homilię wygłosił bp Tadeusz Pikus – ordynariusz drohiczyńskiej diecezji. Po zakończeniu uroczystości wszyscy rozjechali się do swoich miejscowości i szkół.

Ufamy, że wszystkie indywidualne intencje, które uczniowie zakładali wyjeżdżając na pielgrzymkę do Częstochowy, przyniosą oczekiwane efekty i wsparcie duchowe w najbliższym okresie trudnych egzaminów i wyboru przyszłej życiowej drogi.

Złote Gody w Gminie Rudka 2016

DSC_1089Dla człowieka, podobnie jak dla ptaka,
świat ma wiele miejsc, gdzie można odpocząć,
ale gniazdo tylko jedno.

Oliver Wendel Holmes

 

Każdy jubileusz jest okazją do świętowania, ale „Złote Gody” to jubileusz niezwykły, tak jak niezwykli są ludzie, którzy przeżyli razem pół wieku.

W piątek, 30 grudnia 2016r. Mszą św. rozpoczęła się w Gminie Rudka uroczystość poświęcona Dostojnym Jubilatom, obchodzącym swoje 50 lecie pożycia małżeńskiego. Mszę św. odprawili ks. Wikariusz Parafii w Rudce – Robert Adam Figura, modląc się za pary: Marię i Stanisława Moczulskich oraz za nie obecną z przyczyn niezależnych Helenę i Eugeniusza Koc, pochodzące z Gminy Rudka. Tradycyjnie uroczystości obchodzone były w święto Świętej Rodziny.

Dalsze uroczystości odbywały się w Kościele po Eucharystii, Jubilaci Maria i Stanisław Moczulscy, a także wszyscy zgromadzeni wierni usłyszeli że: „Pół wieku wspólnego życia świadczy o miłości rodzinnej, wierności, wzajemnym szacunku i zrozumieniu – o trwałości rodziny. To czas zwykłych, codziennych spraw a jednocześnie ważnych wydarzeń, czas przeżyć radosnych i smutnych, wyrzeczeń i kompromisów, które jeszcze bardziej umacniają więzi rodzinne i sprawiają, że żyje się lepiej” – takie słowa, między innymi, skierował do Jubilatów Wójt Gminy Rudka – p. Andrzej Anusiewicz. Dziękując za godne i długie pożycie małżeńskie oraz piękny przykład dla młodego pokolenia odznaczył on parę w imieniu Prezydenta RP Andrzeja Dudę Medalami za Długoletnie Pożycie Małżeńskie.

Po części oficjalnej Jubilaci wysłuchali przemówień Przewodniczącego Rady Gminy – Pan Bogdana Kresso, Kierownik Urzędu Stanu Cywilnego – Pani Krystyny Kamińskiej, którzy życzyli Dostojnym Jubilatom jeszcze wielu wspólnie przeżytych rocznic w zdrowiu, szczęściu rodzinnym, życzliwości ze strony najbliższych i tradycyjnych stu lat życia.

Po ceremonii był również dyplom gratulacyjny, kwiaty i wspólne zdjęcie.

Z przyczyn niezależnych nie mogli uczestniczyć państwo Helena i Eugeniusz Koc, którzy zostali odznaczeni w innym czasie.

Święto Niepodległości 11 listopada 2016

img_3615

Warto się czasem zasłuchać W wiatru granie, szum gałęzi,
Listopadów przemijanie. Warto się czasem zasłuchać
W grobów ciszę, By mowę wieków usłyszeć.
One mówią…
Cóż groby nam powiedzieć mogą? Tam taka cisza.
Cisza, która przejmuje trwogą.
Kto tę ciszę raz usłyszał,
Wiele mówi mu ta cisza.
Tam zapisane są przodków marzenia,
Wszystkie tęsknoty bóle i cierpienia.
I słowa trzy, które przez pokolenia szły:

BÓG HONOR OJCZYZNA.

Święto Niepodległości obchodzimy w listopadzie. Listopad to czas szczególnej refleksji nad przemijaniem. Niedawno sprzątaliśmy groby naszych zmarłych, zanosiliśmy kwiaty, paliliśmy znicze. Chcieliśmy w ten sposób pokazać, że pamiętamy… Zapaliliśmy także znicze na grobach nieznanych żołnierzy, którzy w różnym czasie oddali życie za ojczyznę. Nigdy nie wrócili do swoich matek, żon, dzieci.

11 listopada mieszkańcy Rudki i okolicznych miejscowości wzięli udział w patriotycznej uroczystości dla uczczenia 98 rocznicy Odzyskania Niepodległości.

Podczas Mszy Świętej za Ojczyznę dziękowaliśmy za tych, którzy wywalczyli nam wolność. Ksiądz Robert Figura w homilii powiedział między innymi:,, Poeta Artur Oppman tak wołał o pamięć dla nich:

A po tych wszystkich, którzy szli przed nami z krzykiem „Ojczyzno”! i z męką szaloną,

A po tych wszystkich, co ginęli sami, aby nas zbawić swoją krwią czerwoną,
Za śmierć dla jutra, za ten lot słoneczny,
O Polsko odmów: Odpoczynek wieczny!…
Gdzie są ich groby? Polsko, gdzie ich nie ma!
Ty wiesz najlepiej i Bóg wie na niebie

Z pamięcią przeszłości, z wdzięcznością serca i z nadzieją na przyszłość przeżywajmy to dzisiejsze święto. Poczujmy się odpowiedzialni, na każdym odcinku powierzonej nam troski o to dobro wspólne domu ojczyźnianego – naszej ziemskiej matki. Tak wiele otrzymaliśmy w spadku, nie możemy tego zmarnować, a pomnażając to dobro spłacamy tylko dług wdzięczności. A tym młodym ludziom, którzy pytają czy watro tu w Polsce pozostać, czy da się tutaj żyć, odpowiem słowami piosenki znanego polskiego artysty Andrzeja Rosiewicza:

Pytasz mnie, co właściwie cię tu trzyma?
Mówisz mi, że inaczej żyją ludzie, że gdzieś ludzie żyją lżej.
Mówisz mi: spakuj rzeczy wyjedź stąd!
Czy to warto tak pod górę, tak pod prąd?
Pytasz mnie, czy rodzina, czy dziewczyna?
I cóż ja, i cóż ja odpowiem ci?
Może to, ten szczególny kolor nieba?
Może to, tu przeżytych tyle lat?
Może to ten pszeniczny zapach chleba?
Może to pochylone strzechy chat?
Może to przeznaczenie zapisane w gwiazdach?
Może przed domem ten wiosenny zapach bzu?
Może Mazurki, może Walce Fryderyka?
Może bociany, co wracają tu do gniazda?
Coś co każe im powracać tu!
Może nadzieja na Ojczyzny lepsze dni?.
Zostańcie tu w swojej Ojczyźnie z nadzieją na lepsze jej dni.

Po Eucharystii uczniowie z Zespołu Szkół Centrum Kształcenia Rolniczego im. Krzysztofa Kluka w Rudce zaprezentowali montaż słowno – muzyczny ukazujący niełatwą drogę do wolności, który wzbudził w obecnych uczucia patriotyczne oraz pomógł przeżyć to najważniejsze polskie Święto Narodowe Na zakończenie uroczystości zebrani przeszli pod pomnik-Krzyż Sybiraka oraz kamień upamiętniający Odzyskanie Niepodległości, by złożyć wiązanki kwiatów i zapalić znicze.

Życzenia imieninowe dla ks. proboszcza

Czcigodny Księże Proboszczu!

Z okazji Twoich imienin pragniemy życzyć Ci wszystkiego, co najlepsze – zdrowia, uśmiechu na twarzy, pomyślności i wielu łask Bożych. Niech św. Andrzej apostoł błogosławi Ci na każdy kolejny dzień posługi kapłańskiej.

Mamy nadzieję, że jeszcze nie raz będziemy mogli świętować wspólnie ten dzień w naszej parafii.

Zapewniamy o modlitwie z naszej strony. Szczęść Boże!

Poświęcenie Krzyża

Krzyż jest dla chrześcijanina przedmiotem szczególnej czci. Jest on bowiem znakiem naszego Odkupienia, którego dokonał Chrystus; jest również znakiem Kościoła, który zrodził się na drzewie krzyża. Krzyż zwiastuje nam także nasze wieczne zbawienie.

Po Mszy Świętej o godz. 12:00 w niedzielę 20 listopada 2016 roku udaliśmy się w procesji na miejsce postawionego krzyża na skrzyżowaniu ulic Brańska w kierunku Karpia aby dokonać jego poświęcenia. Został on postawiony w szczególnym roku ponieważ jest to rok: 1050 rocznicy Chrztu Polski, Rok Miłosierdzia Bożego i Ustanowienia Sanktuarium Diecezjalnego w Bielsku Podlaskim, a także w 25 rocznicę ustanowienia naszej diecezji, 17 rocznicę pobytu w naszej diecezji Papieża Świętego Jana Pawła II oraz w roku Światowych Dni Młodzieży w Krakowie i pobytu Ojca Świętego Franciszka w naszym kraju.

Msza Św. Hubertowska

3Jak co roku tradycyjnie myśliwi z Koła Łowieckiego ,,Żuraw” w Brańsku brali udział we Mszy Św. Hubertowskiej. Msza Św. odprawiana jest w związku ze Świętem myśliwych i leśników Św. Hubertem ,które przypada na dzień 3 listopada. Mszę w intencji myśliwych i leśników oraz ich rodzin celebrował kapelan myśliwych i leśników Diecezji Drohiczyńskiej ks. Józef Poskrobko w koncelebrze brał udział również ks. Wiesław Szanciło – proboszcz parafii Św. Jana Chrzciciela w Białymstoku Dojlidy Górne. Kazanie wygłosił ks. Wiesław nawiązując do tradycji łowieckiej oraz do czasu przemijania wiążacego się z dniem zmarłych.

Po Mszy Św. odbyło się polowanie i biesiada myśliwska na którą zostali zaproszeni księża biorący udział we Mszy Św. oraz księża pracujący w tej parafii ks. Andrzej Kiersnowski – Proboszcz i ks. Robert Figura – Wikariusz.

Wiara i misje idą w parze

chrzest-doroslych-w-moskwieW niedzielę 23 Października 2016r. rozpoczęliśmy Tydzień Misyjny. Podczas każdej Eucharystii nasza siostra organistka Kryspina, która przez 17 lat pracowała na misjach w Rosji i na Białorusi opowiadała o swojej pracy i zachęcała do modlitwy za misje i misjonarzy jak również każdy uczestnik Mszy Św. mógł wylosować karteczkę z nazwą kontynentu za który będzie się modlił.

Także odbyły się spotkania w szkole z uczniami Zespołu Szkół Centrum Kształcenia Rolniczego im. Krzysztofa Kluka w Rudce, które się cieszyły zainteresowaniem młodzieży.

„Wiara i misje idą w parze: im silniejsza i głębsza jest wiara, tym mocniej odczuwamy potrzebę przekazywania jej, dzielenia się nią, dawania o niej świadectwa. I odwrotnie – gdy wiara słabnie, wygasa też zapał misyjny i zanika zdolność dawania świadectwa. Jestem Siostrą Misjonarką św. Rodziny i Pan dał mi powołanie w powołaniu- miałam to szczęście pracować na misjach na wschodzie: w Rosji ( Moskwa, Rostów) i na Białorusi ( Pińsk, Oszmiana, Parafianowo i Mołodeczno) przez 17 lat z przerwami. Jako misjonarka nie mogę nie mówić o tym jak wielkich rzeczy dokonywał Pan przez swoich wybranych. Dziś wspomnę tylko o pierwszej wyprawie misyjnej do Pińska.

W Pińsku wspólnota sióstr została założona w latach 20- tych. Początkowo siostry pracowały w szpitalu. Gdy nastał czas komunizmu niektóre powróciły do Polski inne zostały i pracowały w ukryciu. W stroje zakonne ubierały się tylko w kościele i to nie zawsze. Domek sióstr – drewniany , był bardzo skromny i maleńki. Mocno zapamiętałam awaryjne wejście do kaplicy na wypadek gdy pokój gościnny był zajęty, wtedy do kaplicy wchodziło się z sieni i na kolanach, gdyż otwór był tak maleńki. Przez ścianę sąsiadami była rodzina adwentystów, z którymi mieliśmy bardzo przyjazny kontakt. Przez ulice zaprzyjaźnieni byliśmy z rodziną prawosławną. Szanowaliśmy ich wiarę i zwyczaje, i oni naszą. Często przed zaplanowaną pracą na zewnątrz przed domem pytali nas czy nie mamy czasem świąt bo planują pracę. My tez sobotnie sprzątanie rozpoczynałyśmy gdy nasi sąsiedzi wyjechali na liturgie sobotnią.

Wspólnota parafialna przywitała nas z kwiatami i solą i chlebem. Podczas porannej Mszy św. przywitała nas najgorliwsza cząstka parafii. Po obejrzeniu katedry poszłam na chór i nasycałam serce przepięknym brzemieniem muzyki organowej. ”Pan kiedyś stanął nad brzegiem …rozeszło się echem po katedrze, a palce moje z drżeniem i namaszczeniem przesuw się po klawiszach. W niedziele pierwsze spotkanie z parafią, radość ogromna, podchodzą witają całują po rękach. Śpiewają głośno, tak od serca, ktoś złożył na organach wiązankę biało-czerwonych goździków. Krótko mówiąc wielkie poruszenie. Podczas Mszy św. dla dzieci nauczona polskim zwyczajem zeszłam z chóru na kazanie i przeszłam się po kościele obserwując dzieci, a one zaczęły pytać czy kogoś szukam. Tutaj dzieci się nie pilnuje, one znają swoje miejsce i wiedzą do Kogo przyszły. Do kościoła przychodzili w większości ludzie starsi wiekiem i małe dzieci. Pokolenie średnie i młodzież przesiąknięte komunizmem nie wierzyli w istnienie Boga.

Tutaj nie dane było ludziom widzieć siostry zakonne w habitach stąd reakcje na nas na ulicy były niekontrolowane; pokazywanie palcem, w sklepie czy na ulicy milkły rozmowy, a wzrok wszystkich w stronę nasza skierowany, samochody zwalniały…. Tak, bo dotychczas siostrę zakonna w habicie widzieli ludzie w filmach (siostry nasze miejscowe habity nakładały tylko w kościele). Poszłam na rynek na zakupy i wróciłam do domu z niczym bo ze wszech stron ludzie patrzyli pokazywali na mnie, ze z tego zażenowania zapomniałam co miałam kupić. W niedzielne popołudnie wybrałyśmy się z siostrą na zwiedzanie miasta. Wsiadłyśmy do autobusu i pojechałyśmy na pętlę a stamtąd pieszo. Zaplanowałyśmy ewangelizacje bez słowa, po prostu idąc do ludzi z uśmiechem na ustach i różańcem w ręku. Wielu przypatrywało się nam, uśmiechali się, inni z nieufnością spoglądali. A my modliłyśmy się za każdego spotkanego człowieka, prosząc by Jezus w nich zakrólował. W rozmowy nie wchodziłyśmy bo znajomość języka była tak słaba jeszcze ze trudno było złożyć zdanie. Czułam się jak sw. Franciszek który tak uczył ewangelizować swoich braci. Mijający mnie nieznany chłopiec na ulicy chciał mnie pozdrowić, ale nie wiedział jak, więc złożył ręce i powiedział – Dzień dobry. Często nie wiedząc jak pozdrowić siostrę zakonną na ulicy ludzie po prostu zatrzymywali się i skłaniali głowy na znak szacunku.

Pińsk może się poszczycić pięknym kościołem, który w czasach komunistycznych nie został zamknięty, zawsze służył wiernym. Nawet gdy nie było kapłana, ludzie zbierali się sami na modlitwy. Na ołtarzu rozkładali ornat, i grzechy zapisane na kartce składali w konfesjonale wierząc ze Pan Jezus przebaczy. Często zmuszani byli do płacenia ogromnych sum pieniędzy aby uchronić kościół przed zamknięciem. Spotkałam Panią Anie, która cały swój majątek oddała by ocalić kościół przed oddaniem w ręce komunistów. Wielki wkład w utrzymanie kościoła i troskę by nie został zamknięty miały nasze siostry, które pracowały w ukryciu. Dziś wierni modlą się w kościele, który ocalili ich przodkowie, bo wielka mieli wiarę.

W kościele są koncertowe organy, a na Białorusi usłyszeć muzykę organową to unikat, ponieważ niszcząc kościoły komuniści niszczyli wszystko. Stąd często musiałam zostawiać swoje ważne obowiązki i grać na organach dla zwiedzających grup. Podobno muzyka robiła na słuchaczach ogromne wrażenie. Kiedyś ks. Proboszcz przyjechał do mnie na katechezę i zabrał mnie samochodem szybko do kościoła koncertować milicjantom którzy w Pińsku mieli swój ogólnokrajowy zjazd. Zrobiło to na mnie wrażenie, cały kościół mundurowych wpatrzonych w zakonnice ( tez mundurową) i zasłuchani w muzykę i treści. Zawsze śpiewałam pieśni mówiące o miłości Boga, który kocha i nigdy nie ustaje w miłości.

Katecheza z dziećmi to pasmo wielkiej radości. Początkowo dzieci przyprowadzały babcie, z czasem dzieci zafascynowane Bogiem przyprowadzały swoje koleżanki. Po skończonej katechezie nie chciały iść do domu, siostro mów nam jeszcze, albo prosiły pozostać i posłuchać co będę mówić w innej grupie. Podobnie zachowywali się dorośli, trwali w zasłuchaniu, a gdy kończyłam spotkanie prosili, siostro mów do nas jeszcze, bo my tak mało wiemy o Jezusie.

W niedzielne widzę ze w kościele wiele ludzi po skończonej Mszy sw. nie wychodzi z kościoła a pozostają na następną Mszę sw. To są ci co przyjechali z odległych wiosek i mówią ze nie wiedzą czy w następną niedziele będzie autobus więc chcą dziś nasycić swa dusze maksymalnie. Potem spotykam ich siedzących na przystanku autobusowym by wieczorem wrócić do domu. Pomyślałam sobie ze oni naprawdę z niedzieli czynią dzień święty, poświęcony wyłącznie Bogu. Jakże piękni są ludzie.

Babcia Aksany mojej uczennicy, codziennie rano z wielkim trudem ,ale z sercem radosnym przychodziła do kościoła. Mówiła ze chociaż jest jej tak trudno i nogi bardzo bolą to jednak idzie bo chce wynagrodzić Bogu za ten czas kiedy nie chodziła do kościoła. Po 20-tu latach spotykałam jej córkę, która podobnie jak jej mama chodzi codziennie do kościoła, ale ona mówi ze to za dzieci, które teraz gdy jest wolność religijna pozostają dalecy od wiary i kościoła.

W Pińsku praca duszpasterska rozwijała się prężnie. Przygotowywanie dorosłych do sakramentów świętych pochłaniało bardzo wiele czasu. Przy tym Ks. proboszcz nie władał językiem tutejszym więc wszelka praca związana z przygotowaniem dorosłych do sakramentów spoczywała na siostrach. Przyszła kobieta zgłosić chrzest dziecka swojej wnuczki Maszy W rozmowie dowiaduję się ze przyjechali z Kazachstanu, oraz ze mam dziewczynki tez nie jest ochrzczona, bo tam nie ma kapłana. W toku rozmowy zapytałam a czy Pani jest ochrzczona, kobieta rozpłakała się i mówi , za ona jest już stracona, ze jest już stara i całe życie przeżyła bez Boga więc ze jej się nie należy. Bardzo dziękowałam Bogu że tak pokierował nasza rozmową, ze cała rodzina przyjęła chrzest święty.

Bardzo duża pomocą w pracy apostolskiej były dzieci. One w domu i wśród swoich rówieśników dzieliły się swoją wiarą, co często zapalało wiarę w serach. I tak posłużyłam się dziećmi ze scholii w przygotowywaniu do sakramentu małżeństwa ich rodziców. Odwiedzając ich rodziny, zachęcałam do ślubu. Dla tych którzy wyrazili zgodę robiłam przygotowania specjalne, a dzieci w domu przeprowadzały ewangelizację. Nadszedł upragniony dzień ślubu. Na ślubnym kobiercu przed ołtarzem stanęło 9 par małżeńskich, którym z chóru śpiewały własne dzieci. Kiedy ostatnia para małżeńska złożyła przysięgę z chóru rozległy się gromkie brawa i z oczu popłynęły łzy radości.

Dziś dziękuję Bogu za dar tamtych dni, i za dobro jakiego stałam się udziałem. Niech Jezus będzie uwielbiony w sercu każdego spotkanego w Pińsku człowieka.

Jezu, dziękuję Ci za każdego człowieka którego postawiłeś na mojej drodze w posługiwaniu w Pińsku. Spraw, aby ziarno rzucone w glebę tych spragnionych serc wydało plon. Dziękuję Ci Jezu za wybranie i posłanie do żniwowania na wschodniej ziemi. Niech będzie Bogu chwała za każde dobro które tam się dokonało dzięki łasce Twojej. Amen